wtorek, 6 września 2016

Back to school



Szukając aktualkowego obrazka widziałam mnóstwo obrazków jakoś związanych ze szkołą, ale wszystkie były jakieś takie... artystyczne. Albo kawai. Uznałam, że jak dam taki obrazek, to wszyscy od razu pomyślą, że jakiś cud się zdarzył i Eli napisała aktualkę. Ale do świąt jeszcze daleko, cuda na razie nie są na porządku dziennym, a ja doszłam do wniosku, że należy znaleźć obrazek z możliwie dużą rozpierduchą na nim, żeby był chociaż trochę w moim stylu. Po bezowocnym przejrzeniu kilkunastu stron na zerochanie uznałam, że Bakemonogatari w sumie było szkolne. I popieprzone. No i proszę bardzo, jest szkolnie, jest rozpierdol. wszystko się zgadza.
No i jak tam powrót do szkoły, dzieciaczki? Zostałam uświadomiona, że to już, kiedy przyjechałam do domu i mój brat przed północą zaczął się zbierać spać, no bo przecież o 7:10 ma autobus do szkoły. Na początku bardzo się śmiałam, ale potem przypomniałam sobie, że pracuję na dwie zmiany i przestało mi być do śmiechu. Ale to nieważne. Liczy się to, że w końcu rzuciliśmy jakieś rozdziały, prawda?
Nie wiem czy mamy jakiegoś wiernego fana, który liczy ile rozdziałów wydaliśmy (daje stówę, że nie mamy, ale jakoś musiałam zacząć), ale licząc rozdziały, które pojawią się w tej aktualce, to dotychczas w tym roku wydaliśmy tyle rozdziałów, co przez cały poprzedni. A to dopiero 2/3 tego roku! Proszę o oklaski i słowa podziwu dla całej ekipy, bo gdyby nie chciało im się marnować swojego czasu na mango i fotoszopy to wy musielibyście wziąć się za naukę angielskiego.
Jestem okropnym człowiekiem, nie powinnam pisać aktualek.
Następnym razem z godnością przełknę nienawistne "Wyświetlono." na fejsie i będę dręczyć Eli póki mi nie odpisze i nie stworzy aktualki za mnie.
Właściwie tym razem też mogłam trochę poczekać, ale chciałam dać tę aktualkę pierwszego, tak ku pokrzepieniu serc, więc każdy dzień zwłoki był dla mnie osobistą, życiową porażką.
No dobra, to teraz to, na co wszyscy czekali. W sensie rozdziały, bo kto na jaką mangę czeka to ja już nie wiem.

Devil and her Love Song

Shiawase Kissa Sanchoume

Shitsuji-sama no Okiniiri

Ivorena

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Znowu z obsuwą


No tak. Miało być jeszcze w lipcu, ale znowu nie wyszło. Tym razem niczego nie obiecam, to może będzie prędzej. Oszukajmy przeznaczenie.
W ogóle pewnie wszyscy rozpoznają postać, albo przynajmniej motyw,  dzisiejszego obrazka. I tak, jestem w Team Instinct. I tak, jestem dumna z mojego teamu. Jego wybór to jedna z lepszych decyzji w moim życiu, idealnie tam pasuję. Moi znajomi z innych teamów próbują mnie zgnębić i wmówić mi, że jestem Internet Explorer wśród pokemonowych zespołów, ale ja się nie daję.
W ogóle czaiłam się dzisiaj na Elektrabuzza. Polegało to na tym, że siedziałam w pokoju i co chwila spoglądałam na ekran telefonu, bo ten pokemon był gdzieś w pobliżu. No ale do mnie do mieszkania przyjść nie chciał. No trudno, z domu wyjść nie mogłam, bo byłam w piżamie i ogólnej rozsypce.
No i to tyle, nie mam za bardzo nic więcej do powiedzenia. Poza tym, że spodziewałam się, że w wakacje będę miała więcej czasu. Najwyraźniej praca i staż w dwóch miejscach zabiera człowiekowi trochę więcej czasu, niż sama praca. No i Pokemon GO. Ktoś jeszcze kupił sobie specjalnie buty do biegania, żeby nie robić sobie odcisków na stopach? Nie? Ok, wiedziałam, że coś jest ze mną nie tak.
No dobra, przejdźmy do rozdziałów. Dzisiaj niewiele, ale mam nadzieję, że uda mi się niedługo ogarnąć coś więcej. To taki znak od nas, że żyjemy.
Generalnie nie byłoby nic, gdyby nie nasza wspaniała ekipa. Mniej lub bardziej żywa, ale cały czas się rozwijająca. W ostatnim czasie przyłączyli się do nas Ribown, typesetterka i korektor Requiem Dancer. Napiszcie im coś miłego, żeby od razu od nas nie uciekli.
No i rozdziały:

Akagami no Shirayukihime

Kyou, Koi wo Hajimemasu

Shiawase Kissa Sanchoume

Ivorena