Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toshokan Sensou - Love & War. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toshokan Sensou - Love & War. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

Walę Ivo


Dziś dzień niezwykły i wyjątkowy, dzień, w którym obchodzimy specjalne święto - Walę Ivo. Tradycja ta ma już prawie ćwierć wieku, ale mało kto o niej słyszał. Jednak my to nie mało kto, my co roku Walimy Ivo i jesteśmy przygotowane na tę okoliczność. Gdyby ktoś nie załapał - Ivo ma dzisiaj urodziny. Postanowiłyśmy z tej okazji pochwalić się naszymi zdolnościami manualnymi i w ten sposób powstało powyższe dzieło sztuki autorstwa słynnej artystki Dortemady. Przy okazji odkryłyśmy, że mamy problemy z pisaniem i cierpimy na wtórny analfabetyzm, ale whatevs.

Zanim przejdziemy do urodzinowej części aktualki, dwa ogłoszenia parafialne:

1. POSZUKUJEMY KOREKTORÓW. Ale takich OGARNIĘTYCH. Nie mamy jeszcze rozgarniętego testu, więc chętni niech piszą na mejla grupy, to coś wymyślimy: senchaproject@gmail.com

2. Jeżeli manga jest w zakładce "Aktywne", jak sama nazwa wskazuje - JEST AKTYWNA. To znaczy, że wychodzi i będzie wychodzić. Komentarze w stylu "czy to wychodzi, bo nie wiem, czy warto pobierać" możecie wsadzić sobie w dupę grzecznie sobie darować, bo są po prostu głupie.

Skoro nudną część mamy za sobą, przejdźmy do konkretów. Ivo, pączusiu wypełniony miłością, nasza najdroższa jeżdere, ten jeden dzień w roku możesz nie robić nic i tylko zbierać życzenia, więc się naciesz, bo od jutra koniec dobroci dla zwierząt. Ale póki jeszcze jest światowy dzień Walenia Ivo...

piątek, 24 listopada 2017

Enchilada


Dziś w programie "Gotuj z Senchą" porozmawiamy o enchiladzie z kurczakiem. Zacznijmy od tego, że nie mam pojęcia, czym właściwie jest enchilada ani czy to na obrazku to enchilada, bo nigdy enchilady na oczy nie widziałam. Tak mówią google, ale google czasem kłamią. Nie wiem już, komu mogę ufać. :(

Ostatnia aktualka była miesiąc temu i wyszło w niej jakieś milion rozdziałów, więc potrzebowałyśmy trochę odsapnąć. Czy odsapnęłyśmy? Raczej nie. Jak mamy odsapnąć, skoro sen z powiek spędza nam enchilada? A przynajmniej mi. Co to w ogóle za słowo? Enchilada. W każdym razie żyjemy, mamy dla was rozdziały, nie mamy enchilady, bo nie umiem jej zrobić, bo nigdy jej nie jadłam, bo do niedawna nie widziałam, że coś takiego istnieje.

Dziś serwujemy wam aż trzy rozdziały Lasta, coś takiego nie miało miejsca chyba... nigdy. Drugi rozdział Ouji, końcówkę tomu Toshokana, gdzie dodatek jest dłuższy niż rozdział i ZUPEŁNIE NOWY PROJEKT, bo nowe projekty kochamy prawie tak jak enchiladę. Albo kochalibyśmy, gdybyśmy wiedzieli, czym ta enchilada jest. I jak smakuje. I czy w ogóle istnieje. No. Ale ten nowy projekt to shounen i chyba ecchi, w sumie nie wiem, bo go nie czytałam. Ja tu tylko sprzątam. Ale gratulacje należą się Serin, która popełniła swój debiut typesetterski i typnęła Toshokany i Shinigami. Brawo, ale i tak nie zejdziesz z karnego jeżyka.

Chciałam zamieścić przepis na enchiladę, ale byłby dłuższy niż cała aktualka, więc trochę żal. Gdyby ktoś jednak zrobił sobie taką enchiladę, proszę wysyłać mi zdjęcia na adres grupy senchaproject@gmail.com Najpiękniejsza enchilada zostanie nagrodzona. Poważnie. To konkurs na najpiękniejszą enchiladę.

poniedziałek, 23 października 2017

Promyczki szczęścia

Powyższy obrazek tak naprawdę jest gifem, ale nie potrafiłam znaleźć linku do tego gifa, więc wstawiam to w takiej formie, w jakiej udało mi się to znaleźć. Musicie sobie wyobrazić, że wszystko tu wesoło podskakuje.
Powiem szczerze, że ilość komentarzy pod ostatnią aktualką sprawiła, że miałam ochotę zarwać trzy dni i trzy noce i naparzać Onidere, skoro najwyraźniej to ono składania ludzi do wzięcia w dłonie pióra. Czy raczej klawiatury. Niestety nie mam na tyle samozaparcia i tym razem nie dostaniecie tej jakże wspaniałej mangi. Wzięłam się za to za co innego, tak samo jak i reszta ekipy, czego efekt zobaczycie już niedługo. Czyli za tydzień, kiedy grupa w końcu już naprawdę skończy te 10 lat i oficjalnie stanie się próchnem. Wyobrażacie sobie, 10 lat robić mangi? Ktoś powinien ulepić nam pomnik z masy solnej. (Liczę na zdjęcia).
Liczę też na to, że w końcu mój sensei od japońskiego przestanie śmiać się z całej naszej nieporadnej grupy, gdzie <20 są może dwie osoby, a poziom naszego ogarnięcia jest prawdopodobnie na poziomie japońskich czterolatków. Z tym, że czterolatki mają nad nami tę przewagę, że przynajmniej znają jakieś japońskie słowa. Nie poddajemy się jednak i ku niepomiernej uciesze naszego senseia, mozolnie gryzmolimy hiraganę i patrzymy na niego w niemym przerażeniu, kiedy zapomina się i zaczyna pisać na tablicy w kanji. Najgorsze jest to, że nijak nie można go zagiąć, bo po polsku nawija równie dobrze co my. Przynajmniej wnosimy w jego życie wiele radości.
Trochę tej radości staramy się wnieść także w wasze życia, zazwyczaj jednak nie robieniem z siebie debila (może poza tekstem w aktualkach), ale wrzucaniem wam kolejnych rozdziałów. Może dzięki nam poniedziałki nie są już takie straszne? Jesteśmy waszym promyczkiem szczęścia między tymi szarymi, jesiennymi chmurami? Bo naszym promyczkiem szczęścia są komentarze, także wiecie. No.

piątek, 21 lipca 2017

Dzień Czterookich

Aktualka miała być wczoraj, ale wszystko mi się skasowało i kompletnie nie miałam siły pisać tego jeszcze raz. Wczoraj też był Dzień Czterookich, dlatego patronem moich wypocin zostaje Shinpachi ^^ (Jakbyście mieli dosyć obrazków z Gintamy to dajcie znać). :D Zapomniałam już większość tego, co napisałam w nocy, więc sypnę wam garść statystyk. ;) Pamięta ktoś może, że na początku roku wrzuciłam plany co chcemy zrobić w 2017? Pomyślałam sobie, że podliczę ile udało nam się zrobić przez prawie 8 miesięcy. I w końcu stwierdziłam, że wam tego oszczędzę, bo okazało się, że nie ma za bardzo czym się chwalić. Statystyki dostaniecie w urodzinowej aktualce, teraz jest zbyt dużo rozdziałów, którym brakuje tylko type i qc albo samego qc. Nie wspominając o projektach, które w ogóle się nie ruszyły, bo nie ma do nich tłumacza. Shitsuji-sama no Okiniiri [*][*][*][*]</3</3</3

Ivo i Azbe próbują mnie przekonać, że jednak ktoś czyta nasze aktualki, co nie bardzo im wychodzi, dlatego chcę rozstrzygnąć to sama. Znaczy się wy mi w tym pomożecie, wystarczy wysłać sms pod nr... a nie, to nie to. Napiszcie w komentarzu najdziwniejszą rzecz, jaką zrobiliście w tym tygodniu/miesiącu/w życiu, a spośród was wylosuję osobę, która otrzyma... Hmm. Ja w sumie nie mam nic do rozdania. Azbe żyje w świecie gołębi, więc jeżeli ktoś chciałby otrzymać starą skórkę od chleba, to da się zrobić. Ivo za to jest teraz w uroczej miejscowości o nazwie WieśIvo, dokąd nie dojeżdża żaden dyliżans pocztowy. (Czytaliście Pratchetta? Jeżeli nie, to polecam). Wychodzi na to, że obędzie się bez nagród. A może są tu jacyś koneserzy gołębich przysmaków i chcieliby dostać regionalny produkt prosto z krakowskiego rynku? xD

PS Chciałby ktoś z was poczytać sobie mangę po włosku? Dostałyśmy propozycję współpracy od jednoosobowej grupy, chociaż współpraca to zbyt dużo powiedziane, bo admin po prostu szukał jakiegoś murzyna do robienia type. Nie spodziewam się też, że pomoże w tłumaczeniu na polski którejś z naszych mang ^^"

wtorek, 27 czerwca 2017

Aoki Umi 2.0

Jeśli ktoś zastanawia się, jak zmusić Azbe i Ivo, żeby pierdolnęły wszystko i rzuciły się na mangę, odpowiedź jest bardzo prosta. Wystarczy podsunąć im informację, że po angielsku wyszła jakaś manga Ayumury Yuki. Gwarantuję skuteczność. O tym, że takowa wyszła dowiedziałyśmy się wczoraj pod wieczór. Zgadnijcie teraz, z jakiej okazji mamy dzisiaj aktualkę?
Swoją drogą jest to dla nas tak samo zaskoczenie jak i dla was. Druga aktualka w miesiącu! Same ledwie pozbierałyśmy się po takim szoku, a co dopiero zrobi Eli, która nawet nie wie, że grupa ma nowy projekt. Well, teraz się dowie.
Co tam u was słychać, zapytacie. Czyżbyście miały nagle więcej czasu, że ruszyłyście dupy i rzuciłyście nam cokolwiek? Cóż, tak i nie. U Azbe chyba nic nowego, poza tym, że ogląda teraz chińskie dramy zamiast koreańskich, za to u mnie zmieniła się jedna bardzo istotna sprawa. Rzuciłam robotę. Drugiego dnia z samego rana siedziałam już w nowej, ale tutaj właśnie pojawia się istotny szczegół. Siedziałam. I właściwie nic poza tym. Oglądałam widoczki z okna samochodu i łapałam po drodze pokemony. Dzisiaj było już mniej kolorowo, bo parę razy musiałam wylecieć z paczką i nawet wsiąść na chwilę za kierownicę samochodu (skąd zostałam po kilku minutach usunięta, w obawie o zdrowie i życie wszystkich w zasięgu wzroku). Ale generalnie polecam, czuję się chwilowo jak maskotka drużyny, którą się przerzuca z auta do auta, żeby cała załoga mogła ją poznać. A potem dopiero zamknie się ją w biurze i każe wpisywać cyferki do kompa. W sumie po to się tam zatrudniłam, ale w aucie też jest mi całkiem wygodnie. Póki nie każą mi prowadzić jakiegoś dostawczego monstrum, które ma tylko lusterka boczne i nie mam pojęcia co się dzieje bezpośrednio za mną. Ugh.
Zanim znalazłam tę robotę aplikowałam też na staż w wydawnictwie. Jakiś miesiąc temu. Nie odpisywali, nie dzwonili, gołąb pocztowy też nie zastukał do mojego okna. W wiadomości na fejsie poinformowali mnie, że kontaktują się z wybranymi osobami. Odebrałam to jako sygnał, że nie zaliczam się w poczet wybrańców, dlatego zaprzyjaźniłam się z ogłoszeniami na gumtree. Zadzwonili dzisiaj.
No cóż, w ich biurze pewnie nie ma mapy San Escobar.
Wracając do wolnego czasu, z tym trochę gorzej, bo nadal wisi mi nad głową niedokończony licencjat. Miałam kończyć go w tym tygodniu, ale na moją drogę los ciągle rzuca kłody. Wczoraj nowa manga, dzisiaj domówka ze starymi znajomymi. Plan jest taki, aby skończyć to jutro, ale jak tam dalej pójdzie to jeszcze z własnej i nieprzymuszonej woli napisze do mnie ktoś, z kim bardzo chętnie bym się umówiła i wszystko szlag trafi. W sumie to na to nie liczę, ale skoro pojawiła się opcja spotkania ludzi, z którymi studiowałam ponad trzy lata temu i od tej pory kontakt z nimi miałam praktycznie zerowy, zaczynam wierzyć, że świat bardzo nie chce, żebym zdobyła wyższe wykształcenie i zrobi wszystko, żeby mi się to nie udało.
Teraz jeszcze słowo od Azbe, która ostatnio zajęła się ogarnianiem grupy (za co jej wszyscy jesteśmy dozgonnie wdzięczni) i ma dla was ogłoszenia parafialne:
<tutaj miał być tekst Azbe o tym, jak bardzo cieszymy się z każdej osoby, która dołącza w nasze szeregi, ale pochłonęła ją wizja artystyczna, polegająca na stworzeniu kolażu łączącego jej znajomą z gołębiami z Hatoful Boyfriend, więc na oficjalne powitanie wszyscy nowi prawdopodobnie jeszcze będą musieli poczekać. To nie znaczy, że kochamy ich mniej>
No a teraz przechodzimy do tego, po co wszyscy przyszli. Chociaż po liczbie komentarzy ostatnio zaczęłam wierzyć, że moje wypociny nie spotykają się z ogólną pogardą, a nawet potrafią ludzi ucieszyć. W jakimś stopniu. Nie tylko jako preludium do rozdziałów. Wdzięczna jestem bardzo wszystkim tym, którzy się u nas udzielają i wyprowadzają Eli z błędu, że "przecież tego i tak nikt nie czyta". Luv ya.
Okej, bo zagubiłam się we własnym strumieniu świadomości. Wszyscy już wiedzą, że podjęłyśmy się nowego projektu, więc chyba wypadałoby go przedstawić. Otóż jako wierne fanki Radzia i jego dzidy oraz Matsuriki i cycków na wodę, Azbe i ja zdecydowałyśmy się tłumaczyć wszystkie mangi tej autorki. Wszyściutkie. Dlatego nawet nie sprawdzałyśmy o czym ta manga jest, wystarczyło nam nazwisko autorki. No i to, że postaci wyglądają właściwie tak samo jak w Aoki Umi. I główna bohaterka jest ofiarą. No i w sumie na tym stanęło, bo po zrobieniu tego rozdziału nadal nie bardzo ogarniamy, co się w tej mandze dzieje. A próbowałyśmy.
Żeby równowaga w przyrodzie została zachowana, prawie kończymy jeden projekt. Prawie, bo zostało jeszcze kilka dodatków. Także możecie już pomału żegnać się z Kimi ni Koishitei desu ka. Tak żeby potem nie było płaczu, że oniejużkoniecjakjamaterazżyć.
O, jeden projekt kończymy całkowicie! Mamy dzisiaj dla was oneshota, który nie dość, że jest sam w sobie całością, to jeszcze definitywnie zamyka cały zbiór, który z większym czy mniejszym zaangażowaniem dłubałyśmy.
Do tego dorzucamy jeszcze Kyou, Koi wo Hajimemasu, gdzie Kyouta nie może się nadziwić, że jego dziewczyna ma czasem ludzkie odruchy oraz Toshokan Sensou, gdzie tradycyjnie bibliotekarze biegają ze spluwami (?!).
No to linki, bo mnie już chyba za bardzo ponosi flow.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Święto Sałatki Jarzynowej

Witam serdecznie. Podobno znowu coś świętujemy, a sądząc po zawartości lodówki w moim domu rodzinnym, musi być to Święto Sałatki. Ewentualnie kiełbasy albo jajek, ale kiełbasa ma chyba swoje osobne święto. Ten obrazek wyszukał mi się pod hasłem "Easter", więc chyba pasuje. Wahałam się jeszcze nad wstawieniem zdjęcia sałatki jarzynowej, ale chyba nadal dbamy o ogarnięty wygląd strony, więc odpuściłam.
Mam nadzieję, że w waszych domach atmosfera jest tak wspaniała jak u mnie. Jak na razie udało mi się nawet uniknąć awantury na tle religijnym. Ku zaskoczeniu wszystkich, moim największym, w tym roku naprawdę jest znośnie. Chyba dzięki temu, że ojciec z wujkiem pochlali się na wesoło i słuchają Budki Suflera w pokoju obok, a reszta gra w "Milionerów". Gag dnia: Pada pytanie o jakieś działo Krzyżaków, narada rodzinna, dziadek (znawca w każdej dziedzinie, nawet jeśli nie) wykrzykuje swoją odpowiedź najgłośniej i najpewniej, bo przecież ON BYŁ W ARTYLERII. Na co moja matka ALE NIE U KRZYŻAKÓW. Także tego. Edit: ojciec go przebił. Idziemy do domu z psem, przejeżdża na rowerze jakaś babka. Pies nie zareagował. Ojciec zaszczekał za niego. Pozdrawiam.
Nie bardzo wiem co wam jeszcze napisać. Obiecywano mi, że w święta odpocznę. Że nadgonię licencjat. Może obejrzę jakiś serial. Nie ma szans, dojrzała mnie moja chrześniaczka, dwa dni wyjęte z życiorysu. Jak ktoś ma za mało sportu, polecam pożyczyć sobie jakieś dziecko na tydzień. Jeszcze je karmić cukrem. Po 12h roboty nie byłam tak zmęczona jak dzisiaj.
Jako że mój mózg naprawdę słabo już dzisiaj funkcjonuje i czekam tylko, żeby zmyć z siebie proch i pył materialnego świata i pogrążyć się w niebycie, przechodzę od razu do rozdziałów. Dzisiejsza aktualka prawie w całości ufundowana jest przez Azbe, bo to ona najwięcej się natypała. Jesteśmy jej wszyscy bardzo wdzięczni i życzymy, żeby typała jak najwięcej, bo nie muszę po niej wiele poprawiać, no i generalnie szybko jej to idzie. Lov ya.

poniedziałek, 27 marca 2017

Smalec z chlebem



Niezbadane są wyroki boskie. Aktualkę miała pisać Eli, nawet zaczęła coś dłubać, ale nagle uznała, że jednak idzie spać. Tym sposobem to jakże cudowne zadanie spoczęło na mnie. Dzięki ci, Eli. Moja wdzięczność jest zbyt wielka, by opisać ją słowami. Opisuje ją za to powyższy obrazek, na którym dryfuję w oceanie rozpaczy.

Także tego. Ponieważ jest prawie trzecia i naprawdę nie chce mi się myśleć, przejdźmy od razu do konkretów. Po pierwsze, przez ostatnie dwa tygodnie po prawej stronie ( à to tam, jakby ktoś nie wiedział) żyła sobie swoim leniwym życiem ankieta. Mogliście głosować, co sądzicie o naszej nowej super odsłonie. Do wyboru były same inteligentne opcje pokroju „WOW USZANOWANKO”. I chyba nikogo nie zdziwi, że właśnie „WOW USZANOWANKO” było numerem jeden na liście najczęściej wybieranych odpowiedzi. No bo kto nie krzyknął „WOW USZANOWANKO”, wchodząc na naszą stronę, niech pierwszy rzuci kamieniem. Brawo, anonimowi ankietowani. Oddaliście ponad 50 głosów, więc macie mój respekt i zdobywacie szacun na senchowej dzielni.

Druga sprawa. Jeśli ktoś ma duże plusy do spostrzegawczości, na pewno zorientował się już, że na pasku na górze, między zakładkami KONTAKT a FAQ, pojawił się CZYTNIK. Chwilowo jest to biedoczytnik, który skleciłam z kalkulatora, parówki i dwóch spinaczy, więc wiele na nim nie ma, ale będziemy wrzucać tam najnowsze rozdziały. Starsze, póki co, w wersji tylko do pobrania.

Z rzeczy bardziej przyziemnych, niedawno dołączyła do nas nowa edytorka, Nakato, i wieczna chwała jej za to. Hehe. Rymy. Także owacje na stojąco dla ciebie, Nakato, żyj nam jak najdłużej. Tu chciałabym też zachęcić do dołączania w nasze progi TŁUMACZY.  Taś, taś. Pieniędzmi was nie skuszę, bo wszystkie oddałam Sukoshi Kurushimi, żeby zareklamowali naszą stronę w swojej aktualce. Policzyli sobie za to sporą sumkę, więc zostały mi tylko dwie pary skarpetek i kredyt. Dzięki, Sukoshi. [*]

Żeby nikt nie mówił, że nazwa aktualki jest nijak niezwiązana z jej treścią, załączam wiersz o smalcu mojego autorstwa. Dedykuję go Ivo, która kończy jeszcze QC Kiry. 2:30 to najlepsza godzina na takie rzeczy.

Gdy ją najpierw ujrzałem, w tę noc pod monopolowym,
w ignorancji uznałem, że foruje schabowym.
Ale ona podeszła, niosąc dwie pajdy chleba,
i z uśmiechem mi rzekła: "Tylko smalcu nam trzeba".

Wystawiła na próbę siłę mej cierpliwości, 
gdy zalotnie rzuciła, że mnie smalcem ugości.
Mogłem pieścić, miętolić, wgryzać się w tłuste skwarki, 
ale sam to nie chciałem, więc ją wziąłem do parki.

Dobra, koniec tego dobrego, przechodzimy do rozdziałów. Co mamy dla was dzisiaj? Haha. Same cudowności-rozmaitości. Wśród nich oneshot, który typała Eli. Zajęło jej to jedynie rok. Serio.

poniedziałek, 13 marca 2017

Nowe starego początki


Być może znajdzie się ktoś, kto wie, że przez ostatnie cztery lata równolegle z Senchą istniała jej siostrzana grupa, Nikushimi, założona w przypływie szaleństwa przeze mnie i Azbe. Grupa miała się całkiem dobrze, przez cztery lata swojej aktywności udało nam się wydać 232 rozdziały i zakończyć 15 projektów, ale za bardzo lubimy zmiany i nieprzemyślane decyzje, więc pewnego zimowego dnia w tym roku (prawdopodobnie po kilku piwach i zbyt wielu filmach klasy C), uznałyśmy, że robimy fuzję z Senchą. Bo tak. Na podobny pomysł wpadła Eli, więc uznałyśmy to za przeznaczenie.

Nie jest to powrót, ponieważ nigdy tak naprawdę Senchy nie opuściłyśmy. Z większym czy mniejszym zaangażowaniem przez poprzednie cztery lata działałyśmy w dwóch grupach (Azbe gościnnie zdarzało się w trzech), a teraz uznałyśmy, że czas się ustatkować. Funkcję admina mamy i tak, a w Senchy są nawet jakieś zasoby ludzkie, którymi można zarządzać.

Razem z nami do Senchy przyszło kilka nowych projektów. Część takich, które kiedyś zabrałyśmy ze sobą, kilka wydawanych dotychczas pod szyldem Nikushimi, więc możecie liczyć na parę "nowości", które od dzisiaj zaczną ukazywać się na stronie Senchy. Jeśli utrzyma się tempo, które utrzymywałyśmy przez ostatni tydzień, to może uda nam się chociaż połowicznie wrócić do starych, dobrych czasów sprzed pięciu lat, kiedy na same urodziny grupy wyszło sto rozdziałów. Ale nie zrobimy tego we dwie, więc polecam zerknąć do pięknej zakładki "rekrutacja" i zapoznać się z jej treścią.

Nawet jeśli nie jesteście zainteresowani współpracą z nami i umożliwieniem nam odejścia od kompa chociaż na 10 minut - wejdźcie w rekrutację tylko po to, by ją podziwiać. Jak zresztą całą stronę, którą z poświęceniem tworzyłyśmy przez ostatnich kilkanaście dni. Pod koniec tego aktu twórczego Azbe częściowo straciła wzrok i zaczęła pluć krwią, więc doceńcie jej poświęcenie i dajcie tego wyraz w jakiejś pisemnej formie. Ja tam tylko zawaliłam sobie cały pulpit milionem kolejnych wersji grafik oraz zgubiłam sens życia po raz setny poprawiając avatary. Nie umniejszam również wkładu Eli, która patrzyła na naszą marną twórczość i robiła "Meh." po czym znikała z czatu, zostawiając nas bez żadnej koncepcji. Kochamy cię, Eli.

Poza nami, nowymi mangami i żalem z Nikushimi, przybyły z nami także dwie edytorki: Ari oraz Kotorin, które z niewiadomych dla nas względów jeszcze nas nie znienawidziły i nie postanowiły uciec przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Jeśli ktoś byłby zainteresowany wymianą bannerów z naszą wspaniałą, jeszcze nie tak pełną żalu grupą, to zapraszamy do zakładki "wymiana". Widać tam wyraźną inspirację Nikushimi i Krakowem, ale skoro bannery tworzyła Azbe, to chyba nie jest powód do zdziwienia.

Wiadomo, że takie święto jak fuzja dwóch najbardziej przypałowych grup skanlacyjnych nie może przejść bez echa, dlatego z tej okazji mamy dla was całkiem sporo rozdziałów. Miks prawdziwy, bo spływając krwią i łzami przygotowałyśmy nie tylko te najbardziej poczytne mangi, ale spod warstwy kurzu odgrzebałyśmy też coś, co dawno nie widziało światła dziennego. No i od razu wydajemy kilka mang z Nikushimi, żebyście przyzwyczajali się do ich widoku w aktualkach.