wtorek, 15 sierpnia 2017

Wincyj nowych projektów!


Ostatnio aktualki pojawiają się zaskakująco często (jak na nas), więc uznałyśmy, że jak szaleć to szaleć i w ten sposób powstała dzisiejsza aktualka specjalna. Czemu specjalna? Bo nie pisze jej Eli Bo wydajemy miliard nowych projektów. I spokojnie, nie oznacza to, że nie pracujemy nad starymi, więc bez stresu. Na chwilę obecną praca w Senchy wre jak rzadko kiedy, bo zbliżają się urodziny grupy i staramy się nie wyjść na żali i mieć co wydać z tej okazji. Byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy mieli TŁUMACZY. To nie tak, że błagam. Bo ja nie błagam. Ale gdybym błagała... Nie ma żadnych chętnych? Nikt nie chce dołączyć i czegoś potłumaczyć? Proszę?

Tłumaczy może i nie mamy, ale ostatnio dołączyła do nas nowa typesetterka Yume i tym samym zdobyła szacunek ulicznych gołębi. Jeśli ktoś też chce zyskać taki respekt, zapraszam do zakładki Rekrutacja. Najlepiej na tłumacza. Ktokolwiek?

Przyjaciół też za bardzo nie mamy (co my w ogóle mamy?), ale czasem ktoś się nad nami lituje. Misiojda z grupy Futago Shimai zgodziła się tłumaczyć projekt Joou no Hana. Nie musiałam jej nawet specjalnie namawiać, bo manga zacna, więc polecam się z nią zapoznać. Zwłaszcza, że jeden rozdział ma ponad 100 stron, więc czytajcie to, kochajcie i doceniajcie, bo trochę roboty z tym jest.
Nasi koleżkowie z Futago Shimai wydają z nami też Gokinjo Monogatari. Mamy tyle jointów, że prawie wierzę, że naprawdę nas lubią.

Co do reszty nowych projektów, jest manga o tym, jak poderwać dziewczynę, będąc psychopatą i o lokaju, który mierzy się z poważnymi życiowymi problemami, takimi jak ludzka niechęć do marchewek.

Aha, gdyby ktoś miał za dużo skarpetek, to niech mi jakieś wyśle, bo wszystkie mi poginęły. Znaczy poginęło po jednej skarpetce z każdej pary. Zawsze zastanawiał mnie ten fenomen. Czy istnieje jakiś rodzaj skarpetowego demona, który chce zaprowadzić na świecie chaos, kradnąc ludziom pojedyncze skarpetki? Myślę, że to całkiem prawdopodobne. Ale jak w takim razie się przed tym obronić? Może muszę zacząć kupować skarpetki od skarpetkowych kapłanów. Ma ktoś na jakiegoś namiary?

Gołębie na obrazku niczego nie symbolizują. Po prostu lubię gołębie.

piątek, 28 lipca 2017

Nie samymi skórkami gołąb żyje

 Tak, wiem, nadchodzi koniec świata, bo wyszły dwie aktualki w krótkim odstępie czasu. Tylko się nie przyzwyczajajcie, jasne? :P Koniec świata nie może przychodzić tak co chwilę, też musi mieć trochę czasu wolnego dla siebie. ^^

Przez ostatnie kilka wieków (a może jednak mniej?) na fejsie brakowało nam tylko około kilkudziesięciu lajków, żeby fanpejdż osiągnął okrągłe 600. Skoro w końcu się udało, dostajecie z tej okazji, uwaga, 600... 60... yyy, znaczy się, całe 6 rozdziałów. Prawda, że dawno nie było już tak dużo? :D

Powoli zaczynam się jednak przekonywać, że może faktycznie czytacie nasze aktualki. Nie spodziewałam się odzewu  Przez chwilę podejrzewałam, że może Azbe przekupuje was skórkami od chleba, ale po przemyśleniu... Mniejsza. :D W komentarzu pojawiła się Kocia Łapa, która (o dziwo) wyraża zainteresowanie skórkowo-gołębim tematem, zapraszam cię więc na krakowski rynek na poszukiwanie postaci rodem z filmu "Kevin sam w Nowym Jorku". Azbe co prawda nie lubi fejmu, więc lepiej udawać, że tak właściwie do niej nie się przyszło ;)

Na koniec, wracając do fakapów życiowych: nie pożyczajcie cudzych rowerów. I nie chodzi mi tu o takie pożyczanie bez wiedzy właściciela, na czas nieokreślony, o to was raczej nie podejrzewam ;) Mam na myśli pożyczanie roweru od kogoś znajomego i zapominanie, że nie jest się na swoim. Chyba że chcecie skończyć jak ja, z rozwalonym kolanem i łokciem, boleśnie sobie przypominając, że faktycznie kiedyś nawet się wiedziało, że w tym rowerze spada łańcuch i trzeba się z nim obchodzić delikatnie.